Odszedł Komandos

17 czerwca 2004, po długiej chorobie zmarł Jacek Kuroń. Jak to mówili w mediach, wielki opozycjonista, współtwórca KOR i Solidarności. Bez Jacka Kuronia, nie byłoby przełomu w Polsce, mniej więcej stwierdził (jak rozumiem asekuracyjnie) prezydent Wałęsa. Nie jaki Adam Bujak, co to go komunistyczna bezpieka, przez szereg lat, znaleźć nie mogła, (w przeciwieństwie do innych działaczy) stwierdził, że Jacek Kuroń nawet czarnym (murzynom z Afryki) chciał pomagać, nie powiedział jednak w czyim imieniu.

Przepraszam, ale mam pytanie dlaczego tylko część zasług pana Jacka media powtarzają od dziesiątek lat. To człowiek lewicy, tak zaświadczył Lech Wałęsa, bratanek Jakuba Bermana Marek Borowski, nie pozostawił cienia, jak ważną postacią dla niego był zmarły. Niestety nie znajduję w życiorysie Pana Jacka szczególnych zasług dla Polski. Wręcz przeciwnie, czerwone harcerstwo, przywołana w tytule, osławiona grupa komandosów i manipulacje KOR-u kładą cień na tym życiorysie. A niestety, nic innego pan Jacek w życiu nie robił.

To raczej smutne, że byli mocodawcy i koledzy, dziś po tylu latach, dalej próbują nazywać działalność kolegi służbą Polsce – czyżby dla siebie azylu szukali. Zapewne była to służba, czas powiedzieć komu. Nie ulega wątpliwości, że Pan Jacek z pełnym poświęceniem realizował swoją opozycyjną pracę. Że jego mieszkanie stało otworem, że był w tym co robił pracocholikiem. Nie jest to jednak dowód na odwagę, a raczej na przyzwolenie bezpieki, właśnie panu Jackowi, nie innym działaczom, że tak się wyrażę – innych opcji.

Dziwię się, że poprawność polityczna w Polsce dotyczy wszystkich elementów naszej zbiorowości. Podporządkowanie to, przynosi więcej trudności niż korzyści. Bardzo ważne było to, że polski Sejm uczcił pamięć Pana Jacka Kuronia modlitwą za duszę zmarłego. Polski Sejm pokazał w ten sposób naszą odwieczną, narodową solidarność i troskę o swych obywateli. Ideowe, jak rozumiem pośmiertne, zaplecze zmarłego stało w czasie modlitwy, ono dalej się nie modli. Ono stanowi dziś, jak kiedyś Jacek, wysuniętą nad Wisłę przyłbicę, tych, którzy mają kompleks. Wolno myślą, Pana Boga nie lubią, dużo pieniędzy mają i stołki rozdają. Owszem Jacek Kuroń, za stołkami nie przepadał i to (wedle mnie), dlatego będzie teraz dobrym materiałem na "świętego" Europy bez Pana Boga. Był lojalny, nie nakradł – nadaje się. Ciekawym co na to syn, bo ja modlę się o łaskę odpuszczenia grzechów, jednej z ważniejszych postaci, mając nadzieję, że pamięć o Jacku Kuroniu, nie będzie zawłaszczona.

Witold K

Piotrków Trybunalski, 17 czerwca 2004

0 komentarzy do “Odszedł Komandos”

  1. Wiele się mówi o Jacku Kuroniu, kim był, jak wielkim. O rozmowach z SB wiemy, że był posłany przez samego Wałęsę. Ale o czym rozmawiał i co uzgodnił nic nie mówi się. Dziś dobrze się wiedzie wszystkim kumunistycznym dygnitarzom. Czy więc to uzgodnił Pan Jacek????

  2. (nie ja skopiowałem tekst Odszedł komandos, lecz jeden z kopiących)

    Na gazecie.pl kilku internatów, oburzonych moim stosunkiem do zadymy różowych nad grobem (2006) Jacka Kuronia, przekroczyło dopuszczalne normy komunikacji. Nazwisk tych na razie nie podaje ze względów na pewien majątek, który stanowią i może on się przydać. Prawo nakazuje zachowywać zawartość internetu. Obserwuje także poczynania admina…

    Oburzeni pamiętają juntę wojskową, lecz nie dokonali poważnej analizy tamtego czasu. Nie znają pola rywalizacji głównego podziału w środowisku antykomunistycznym. Ja w 1981 roku miałem 24 lata. Zaangażowałem się maksymalnie. Jak to dziś oceniam, to mam wrażenie, że dziś byłbym roztropniejszy. Wyjaśniam. Adwersarze, ja szok totalnej rywalizacji w Solidarności przeżyłem na przełomie 1982-83. Znam ludzi, idee, pochodzenie pieniędzy – tamtego czasu. Zbulwersowała mnie próba zawłaszczania pamięci o Jacku Kuroniu. Jacek nie zdążył określić swego miejsca i dlatego nie wolno nim handlować. Jacek Kuroń to nieogarnięty żywioł i tak ma zostać. Polityczny obóz, z którym zabrał się w akcji komandosów, nie ma dziś do niego większych praw. Ale to na inny temat, czy okazje.

    Pozostaje temat internetowego tajniactwa, któremu należy poświęcić sporo czasu i pracy.

  3. Trudno jest rozmawiać z ludźmi, którzy ukrywają się pod nickami. Bez podstawowej wiedzy choćby o wieku polemisty, nie ma mowy o rozmowie. Pan Jacek Kuroń moi adwersarze, z gazety.pl nie ukrywałby się pod nickami i to na obcym forum. Do rzeczy. Siedzenie w więzieniu to żadna zasługa, czy męczeństwo. Człowiek odważny mający cel w życiu realizuje go nie oglądając się. Bez więzień i całej masy innych form represji, moi mili adwersarze, nie wypisywalibyście swoich poglądów czy oburzeń. Niestety ktoś robotę antykomunistyczną musiał wykonać. Ja ją wykonywałem. Pana Jacka znałem osobiście. A Wy nie macie ochoty wczytać się w mój teks o Panu Jacku. Przypomniałem swój tekst, bo pożałowania godne akcje, jak nazwałem handlarzy z magdalenki są szkodliwe i szufladkują pamięć o Jacku Kuroniu. Niestety. Polska lewica ta od bolszewików, trockich czy od chomisiów, nie ma żadnego umocowania w polskim żywiole i dlatego czepia się jak rzep psiego ogona każdej możliwej sytuacji, która może zbajerować wyborcze mięso. Jacek Kuroń, dziś nie jest i nie może być szufladkowany, a został. Nie kompromituje pamięci o Jacku Kuroniu zwracam uwagę na przegięcie. Postaram się wskazać inne oblicze ostatniego komunisty w Europie. Pewnie handlarze nie będą zadowoleni. I uwaga. A kto nadał Order Orła Białego. A no ten, który łobuzowi dał Żelazny List. Czy Wy wiecie, co to jest Żelazny List?

    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=164&w=48186134

Dodaj komentarz